Ungskär – bliżej w szkiery się nie da

Przy korzystnym wietrze wystarczy doba żeglugi małym jachtem z Władysławowa na północny-zachód, by dotrzeć w miejsce niezwykłe – na wyspę Ungskär (N56º02,47′ – E015º48,10′). Smagane wiatrem domy w kolorze faluröd (czerwień faluńska) z oddali sprawiają wrażenie, jakby unosiły się wśród skał na falach morza. Do Karlskrony jest stąd w linii prostej 10 Mm, na popularną wyspę Utklippan 6, a do Rozewia – 113 Mm.

Tak wygląda Ungskär na  zdjęciu satelitarnym oraz na szwedzkiej mapie morskiej.

 

W 1671 roku na Ungskär mieszkało czterech rybaków. W 1880 roku naliczono 364 mieszkańców. W pierwszej połowie XX w., były tu dwa sklepy, poczta, telegraf i szkoła, do której uczęszczały również dzieci z okolicznych wysp. Dziś jedyna placówka handlowa na wyspie to lodówka z lodami w przyportowej poczekalni i stojąca na stole kasetka z pieniędzmi, do której klucze posiada Christina Nordström. Lody można kupić w godz. 13-14 i 17:30-18:30. Mąż Christiny, Göran, był przez wiele lat bosmanem portu, teraz jest na emeryturze i czasami dorabia pracując na zlecenie syna Andreasa. Andreas prowadzi firmę usług wodno-budowlano-instalacyjno-wszelakich. Nie mieszka jednak na wyspie, choć jest tu częstym gościem. Właśnie przyholował do portu ponton. Na pontonie przypłynęła koparka. Ponton przejdzie tu okresowy remont. Podziwiam jak przy silnym wietrze Andreas prawnie manewruje ciężkim zestawem stojąc za kołem sterowym małego holownika. Korzystając z prostych metod sprowadza koparkę z pontonu oraz wyciąga ponton na ląd. Andreas potrafi zrobić wszystko, na wodzie i na lądzie – mówią, że na Ungskär nie ma domu, w którym kiedyś by nie pracował.

Natomiast Arne Nordström ma łódź i czasami łowi ryby. Poza tym, sprawdza koperty z pieniędzmi wrzuconymi do specjalnej skrzynki przez odwiedzających port gości. Czyli opiekuje się przystanią, choć prawdziwego kapitana portu już tu nie ma. Jedynym rybakiem na Ungskär faktycznie utrzymującym się z połowów jest Krister Andersson – ale i on na stałe mieszka gdzie indziej – w Gisslevik. Jest jeszcze Bernt Nordstöm, a także mieszkający w zielonkawym domu emerytowany dziennikarz Last Rosën. Johan Sörman „zameldowany” na stałe na Ugnskär, faktycznie dzieli swój czas między wyspę i Uppsalę. To wyliczenie wyczerpuje listę obecnych, całorocznych mieszkańców Ungskär.

W czasie wakacji zaludniają się rozrzucone wokół portu domostwa. Wśród letnich gości wyróżnia się grupa śpiewaków operowych, którzy co roku ściągają tu na kilkanaście lipcowych dni. Ćwiczą i dają cieszące się wielką popularnością przedstawienia – widzowie ściągają na nie nawet z Karlskrony. Role sali koncertowej pełni budynek kaplicy, zbudowany (z przeznaczeniem na sklep) pod koniec XVIII w. Niektóre koncerty odbywają się też po prostu na kei, a inne również na sąsiedniej wyspie Stenshamn.

Zbudowany w 1870 roku budynek szkoły, stoi na uboczu, około 500 m od wsi. Podobno taka, odległa lokalizacja została wybrana, by zapobiec ucieczkom uczniów do domów w trakcie przerw. Szkoła funkcjonowała do 1975 r. Obecnie budynek szkoły można wynająć (na minimum tygodniowy pobyt). Rezerwacji trzeba jednak dokonać z wyprzedzeniem wielomiesięcznym, a nawet rocznym.

Przez wiele dziesięcioleci na Ungskär oraz połączonych z nią podmokłymi obniżeniami lądu wyspach Lunskär i Mellanskär, stacjonował garnizon wojskowy wyposażony w 3 działa kalibru 15,2 cm strzegące wschodniego wejścia w archipelag Karlskrony. W podziemiach bastionu w czasie II Wojny Światowej mieścił się m.in. jeden z najnowocześniejszych w Szwecji szpitali polowych. Bateria dział utrzymywana była w gotowości do 1978 roku, a zdemontowana została dopiero w pierwszych latach obecnego stulecia. Dziś po wojskowych instalacjach pozostał bunkier koło portu, rozrzucone w wielu miejscach na wyspie fundamenty różnych budowli oraz zagłębione w ziemi betonowe konstrukcje o nieznanym dla osób postronnych przeznaczeniu, starannie zamknięte na zawsze.

Komunikację z lądem zapewniają dwa statki: M/F Ungskär przez cały rok kursuje między Ungskär, sąsiednimi wyspami i portem Torhamn, a M/F Wittus w lecie pływa z i do Karlskrony. W zimie regularne kursowanie statku zapobiega zamarznięciu toru i odcięciu Ungskär od świata.

Podejście do portu jest trudne. Nie należy zbaczać z krętego toru wyznaczonego zielonymi i czerwonymi tyczkami. Bezpośrednio przed portem, na wprost główek, z toru należy skręcić pod kątem prostym w kierunku główek, tuż przy zachodniej kardynałce, zostawiając tę kardynałkę po prawej burcie. Trzeba przejść trzeba między kardynałką a żółtą tyczką, która oznacza skałę.

W porcie głębokość przy falochronach to 1,6-2 m. Na środku portu – przed pływającym pomostem – jest płycej (1m). Miejsca dla gości znajdują się po wewnętrznej stronie północnego falochronu. Można również cumować po wewnętrznej stronie falochronu południowego, z wyłączeniem fragmentu nabrzeża obłożonego oponami (tu dobijają M/F Ungskär i M/F Wittus) oraz miejsca przy główce obok metalowego podestu (z którego korzysta wodna taksówka). Opłata 120 SEK, prąd 45 SEK, płatne przez wypełnienie druczka i wrzucenie pieniędzy z odliczoną kwotą do skrzynki w domku z napisem „Hamnböd”. Sucha toaleta i śmietniki znajdują się za „Hamnböd”, prysznic – w budynku ulokowanym u nasady północnego falochronu.

Ungskär jest jednym z tych nielicznych miejsc w Szwecji, gdzie dogadanie się z tubylcami po angielsku nie jest możliwe. Maji i Svenowi Knutson z jachtu Molly Hawk dziękuję za tłumaczenie, opowieści o wyspie i jej mieszkańcach oraz za ćwiczenia z zakresu szwedzkiej wymowy (nazwę wyspy wymawiaj Unghhaar).

Tekst ten ukazał się w numerze 01/2015 miesięcznika  „Żagle”.

2 odpowiedzi do artykułu “Ungskär – bliżej w szkiery się nie da

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie chcemy spamu. Proszę cyframi uzupełnić działanie matematyczne. * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.